sobota, 27 lutego 2016

List Małgorzaty Głuchowskiej do Premier Kopacz z 17 lipca 2015

Małgorzata Głuchowska

Ewa Kopacz
Premier RP
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

Zielona Góra, 17 lipca 2015

Terror, intermittent reward, isolation, and enforced dependency may succeed in creating a submissive and compliant prisoner”, Judith Herman, Trauma and Recovery

Szanowna Pani Premier,

Jest wiele metod zadawania cierpień drugiemu człowiekowi. Zarówno jednostki, jak i grupy ludzi są zdolne do niewiarygodnego okrucieństwa. Polska niewątpliwie znajduje się w światowej czołówce psychologicznych metod aplikowania traumy człowiekowi. Reprezentanci nauk humanistycznych i społecznych starannie przemilczają ten problem. Łatwo się domyślić, dlaczego: nie podcina się przecież gałęzi, na której się siedzi. System nie po to pozwolił im robić kariery, żeby analizowali działanie systemu. Zadawanie traumy psychologicznej było zarówno w czasach komunizmu, jak i jest dzisiaj główną metodą wymuszania posłuszeństwa i likwidowania samodzielnego myślenia w Polsce. Rozumiem, że jest to temat niewygodny także dla Pani, która rozpoczęła karierę polityczną w czasie dyktatury komunistycznej.

Jednak człowiek myślący, a zwłaszcza myślący krytycznie, musi spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Cogito ergo sum.

10 czerwca 2015 napisałam do dyrektor PSM I i II st. w Zielonej Górze następujący list:

Wszelkiego rodzaju dokumenty, jakie są podpisywane i używane przez uczestników życia społecznego mają służyć człowiekowi i być zgodne z prawdą. Powinny być starannie i rzetelnie przygotowywane.

Tradycyjnie w takim kontekście używane było sformułowanie „zgodne z prawem”. Jednak pojęcie prawa w dyktaturze fałszystowskiej, jaką jest dzisiejsza Polska straciło sens. Rolę nadrzędną pełni pojęcie „dynamiki rewolucyjnej” w znaczeniu takim, w jakim przedstawił je Stanisław Mackiewicz w książce „Myśl w obcęgach”.
Każdy uczestnik życia publicznego, także nauczyciel, składający podpis pod dokumentem musi mieć pewność, że poświadcza prawdę. Granica pomiędzy tym, co prawdziwe, a tym co fałszywe, może być zatarta na różne sposoby. Jeżeli ta granica jest zatarta, podpis osoby nie jest poświadczeniem prawdy i nie powinien być złożony. Zmuszanie go w tej sytuacji do złożenia go jest nakłanianiem do poświadczenia nieprawdy. Poszanowanie godności człowieka wymaga, by nie był stawiany w trudnej sytuacji składania podpisu pod dokumentami, których zgodność z prawem jest wątpliwa.

Stawianie człowieka przed koniecznością dokonania wyboru niemożliwego jest łamaniem jego podstawowych praw, zarówno praw ludzkich, jak i praw konstytucyjnych. Powtarzanie tego przymusu staje się narzędziem tortur psychologicznych.

Inicjatywa wyjaśniania i naprawiania sytuacji wychodziła zawsze ode mnie. Dyrekcja, mimo obowiązków, jakie spoczywają na niej ze względu na pełnioną funkcję, pielęgnuje wszelkie patologie. Tak było w przypadku poprzedniej pani dyrektor, tak jest i teraz. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie wsparcie MKiDN i najwyższych władz państwowych oraz „niezależnej” prokuratury. Zrozumiałam już dość dawno, że nie jest to przypadłość osobista dyrektorów. To system. Zrozumiałam, że patologia jest normą. Że wbrew temu, co jest deklarowane oficjalnie w fałszystowskiej (całkowicie sfałszowanej) narracji publicznej, każdego ranka budzimy się w tym samym stanie wyjątkowym, co dzień wcześniej.

Jeśli spojrzymy na ostatnie kilkadziesiąt lat historii Polski, widzimy, że to nic nowego. Przecież dokładnie tak właśnie funkcjonowało państwo komunistyczne: oficjalnie głoszone prawa i reguły niewiele znaczyły, bowiem o wszystkim decydował zawsze ten lub ów funkcjonariusz komunistycznego obozu koncentracyjnego Polska.

Próby wyjaśnień w bezpośredniej rozmowie, pisma z pytaniami i prośbami spotykały się z głuchym milczeniem lub z zaostrzeniem represji i poniżającym traktowaniem. Łamanie prawa odbywa się od wielu lat i ma charakter uporczywy i trwały. Ten stan trwa do chwili obecnej. W dalszym ciągu jestem zmuszana do działań niezgodnych z prawem i nieustannie zastraszana. Oczywiście nikt z prześladowców nie odważyłby się na takie postępowanie, gdyby nie był pewny bezkarności i poparcia na szczytach władzy. Nie ma więc innego wytłumaczenia niż prześladowanie z powodów politycznych.

Nie zgadzam się na to, by zastraszaniem zmuszać mnie do składania mojego podpisu pod dokumentami, których wiarygodność jest bardzo wątpliwa. Nikt nie ma prawa zabijać we mnie godności, honoru i wierności ideałom jakie przekazywali mi moi rodzice i jakie reprezentowali moi dziadkowie.

Od lat zadaję pytanie, czy w PSM I i II stopnia w Zielonej Górze obowiązują dokumenty sfałszowane wcześniej czy później. Informowałam o tym MKiDN, prokuraturę, obecną kadrę kierowniczą i całą radę pedagogiczną. Nadal spotykają mnie represje. Kiedy na posiedzeniu rady pedagogicznej 12 czerwca 2015 mówiłam o jednym ze sfałszowanych dokumentów, Regulaminie Rady Pedagogicznej, normalny dyrektor, który ma kwalifikacje etyczne i moralne do piastowania tego stanowiska, powinien zareagować i w prosty sposób sprawę wyjaśnić. Odpowiedni dokument powinien być napisany przez członków Rady, przedstawiony Radzie i przegłosowany po ewentualnej dyskusji punkt po punkcie. Kiedy na kolejnym posiedzeniu Rady zapoznałam się z protokołem Rady z 12 czerwca 2015 okazało się, że nie ma śladu po moim wystąpieniu. Odczytane i podpisane przeze mnie oświadczenie dotyczące m. in. votum separatum od decyzji RP na tym posiedzeniu nie zostało włączone do protokołu. Zamiast tego dołączono niepodpisany tekst, który będzie można w każdej chwili zamienić na inny niepodpisany tekst lub usunąć.

Dyr. Lato nie odpowiada na moje pisma lub odpowiada w taki sposób, że w dalszym ciągu nie wiem, jakimi kryteriami kieruje się kadra kierownicza przyznając dodatek motywacyjny. Oznacza to, że łamane są artykuły 30, 32 i 40 Konstytucji RP z 1997 roku. Nieodpowiadanie na prosto zadane pytania jest pogwałceniem godności i nierównym traktowaniem, a w dalszej konsekwencji prowadzi do śmierci społecznej. Jeśli bowiem dyrektor nie odpowiada na pytania, nie wyjaśnia i nie udziela informacji, zadaje mi cios, jeden z wielu, który ma doprowadzić do mojej śmierci społecznej. W postaci bardziej skrajnej podobnie przecież postępowali strażnicy w obozie koncentracyjnym. Dozorca jest ponad więźniem. Niewolnikowi nie odpowiada się na pytania. Jest obiektem przemocy według upodobania dozorcy.

Za trwające w dalszym ciągu represje współodpowiedzialna jest niestety także Pani, Pani premier. Warto przypomnieć, że Pani poprzednik na stanowisku premiera przed wyborami w 2007 mówił publicznie o wzięciu pełnej odpowiedzialności za sprawowane rządy.

Pamiętajmy także, że z Polski wywodzi się Rafael Lemkin, który sformułował pojęcie ludobójstwa i walczył o uchwalenie międzynarodowej konwencji zapobiegającej ludobójstwu. Zadziwiające jest to, że o jego istnieniu dowiedziałam się nie z polskich mediów, ale od mojego męża, który próbując zrozumieć prześladowania, z którymi mamy do czynienia dziś w Polsce, przeglądał literaturę dotyczącą łamania praw człowieka. Cóż za ironia, uśmiercić pamięć twórcy pojęcia ludobójstwo w społeczeństwie, w którym przyszedł na świat, a jednocześnie organizować uroczystości potępiające wojny, przemoc, ludobójstwo! Centralnym zagadnieniem ludobójstwa jest problem śmierci społecznej. Zatem zadawanie śmierci społecznej jest działaniem o charakterze ludobójczym. Człowiek zamordowany społecznie jakby wcale nie istniał. Władze komunistyczne realizowały ten aspekt ludobójstwa w najdrobniejszych szczegółach. Niestety ta metoda represji znajduje się także i dziś w szerokim użyciu. Jest to działanie zamierzone i celowe.

W załączeniu przesyłam:
  1. List do premiera D. Tuska z 14 listopada 2012,
  2. List do prezydenta B. Komorowskiego z 13 lutego 2013,
    Pozostałe załączniki dotyczą okresu od 30 kwietnia 2015. Podkreślam, że z powodu wielokrotnego wyjaśniania tylko jednej sprawy, intensywne maltretowanie trwało prawie półtora miesiąca. Zakończyło się naganą wręczoną w dniu zakończenia roku szkolnego.
[...]

Z poważaniem,
Małgorzata Głuchowska